-No laleczko gdzie twój bohater?-Powiedział Robinson po czym ciągnął mnie za włosy a ja wstrząsnęłam.
-O tak maleńka krzycz...
W ramach protestu zacisnęłam usta w linie. Nic nie widziałam ale mogę przysiądź że w tym momencie na twarzy Robinsona malowała się złość.
-Nie chcesz krzyczeć pierdolona suko?!-Usłyszałam dźwięk opadających spodni, już po chwili zostałam wywalona z wózka na ziemie i rozbierana przez dwie pary rąk,-to zabawimy się inaczej!!!
Moje oczy nagle za szczypały, materiał został z nich ściągnięty , Robinson stał nade mną całkiem nagi, zaczęłam wzrokiem szukać Zacka, stał odwrócony tyłem z zaciśniętymi pięściami.
-Jeden krzyk by wystarczył ale nie dla mnie, to nawet lepiej. -
Usiadł na mnie nogi rozkładając po moich obu stronach, już miał we mnie wejść kiedy z jego ust poleciała krew a on padł na mnie . W jego głowie znajdowała się dziura. Zaczęłam piszczeć jak tylko głośno potrafiłam, próbowałam go ze mnie zrzucić ale był dla mnie za ciężki. Wokół mnie słychać było strzelaninę i wołanie Zayna.
-już dobrze malutka jestem tu...-rozpoznałam głos Zacka.
-Zack zabierz mnie z tąd prosze...
Buchnełam płaczem, nie byłam w stanie nawet sam wstać, byłam naga i na dodatek w krwi,jedyne co chciałam to umrzeć,złapać za pistolet który leżał na ziemi i strzelić sobie między oczy. Bałam sie spojrzeć na Zayna, bałam sie że Niall i Louis będom sie o wszystko obwiniać, bałam sie że Liam będzie mnie traktował jak trędowatą, bałam sie że Shana sie ode mnie odwróci. Chciałam być cały czas z Zackiem i wyjechać do Irlandii do naszej babci. Mój brat wzioł mnie na ręce i zaczoł biec przed siebie jak najszybciej może, tak bardzo chciało mi sie płakać. Nagle jak spod ziemi wyrusł przed nami Zayn cały zakrwawiony, jego tważ , koszulka i dłonie pokryte były czerwoną cieczą, przez jego całe czoło przechodziła otwarta rana, w rękach trzymał pistolet skierowany prosto między oczy Zacka.
-Zostaw moją dziewczyne albo odstrzele ci łeb!-Zayn wrzasnoł na Zacka.
-Spokojnie stary!-Zaczoł Zack a ja sie w niego wtuliłam. -Nazywam sie Zachary Mc Curtnay jestem starszym bratem Melody!
-Oddawaj mi ją!
-Nie..-Wyszeptałam cicho, sama nie wiem czemu bałam sie Zayna,-Nie chce do ciebie chce zostać u Zacka...
Wiedziałam że to go zabolało ale naprawde bardzo sie go bałam, Zayn opuścił pistolet pokazując gestem dłoni żebyśmy przeszli, ale najpierw zdjoł kurtke która jakimś cudem była czysta i mnie nią okrył poczym złożył na moim czole pocałunek na co zareagowałam cichym piskiem,zauważył że sie go boje. Zack biegł ze mną dalej słyszłam że ktoś za nami biegnie , krzyczeli że mnie zgwałcą a potem będom powoli mordowali, moje serce waliło jak opentane dotarliśmy na teren domu, nie wiedzieliśmy co zrobić gdzie sie schować.
-Wżuć mnie do wody a ty schowaj sie na którymś drzewie.-Wybełkotałam.
-Co ?! Co ty mówisz Melody, bredzisz! Utopisz sie!
-Zack zaufaj mi! Potrawie wytrzymać pod wodą do 6 minut dam rade!
-Jesteś pewna?-W oddali słyszłam że są tuż za nami.
-Tak! Zrób to!
Zack podszedł do wody i delikatnie mnie do niej wrzucił ,niestety nie przewidziałam tego że ze skręconą kostką nie dam rady wypłynąć na brzeg i już po chwili obraz przede mną stał sie czarny...
*perspektywa Shanazz*
-Smakuje ci? -Harreh wyrwał mnie z zamyśleń, gdy właśnie kończyłam jeść swój deser.
-Jest smaczne. -Uśmiechnęłam się na co on pokiwał głową na znak zadowolenia.
-Jest już późno, chodź jedziemy do domu. -Chłopak pomógł mi podnieść się z krzesła po czym ruszyliśmy marszem do samochodu. W moja twarz uderzyło zimne powietrze, Harry widząc to zaśmiał się. Po czym zaczął szukać kluczyków od auta, przez chwile ogarnęła mnie dziwna myśl by stąd uciec spojrzałam na kamienna drogę prowadząca do centrum Londynu.
-Chyba nie masz zamiaru mi znów uciec. - Jakby czytał mi w myślach, szybko odwróciłam się w jego stronę po czym wypuscilam powietrze które w sobie trzymałam.
-Wciąż rozważam ta opcje. -wzruszyłam ramionami wdrapujac się na siedzenie pasażera, po czym obserwowałam jak brunet robi to samo. Odgarnal swoje loki z czoła i odpalił auto, był cholernie przystojny. A jego zielone oczy i brązowe loki tylko to podkreślały. Moje myśli przerwał dzwonek telefonu, szybko zaczęłam szperać w torebce po czym odblokowalam zielona słuchawkę.
-Tak Zayn? -Zapytałam wiedząc ze mogę usłyszeć wszystko.
-właśnie dotarliśmy do domu, przywieźliśmy ze sobą niesppodziewanego gościa. -Słyszałam jak jego glos przepełnia złość, zmruzylam oczy po czym odgarnelam włosy z twarzy biorąc głęboki wdech.
-Będziemy za 5minut. -Pewnie odpowiedziałam po czym zakończyłam nasza rozmowę. Harry pytająco na mnie spojrzał po czym się odezwał, -Co się dzieje? - Ponownie odgranelam włosy. -Shanazz. -Surowo chrzaknal.
-Mamy gościa. -Jeknelam poczym spojrzałam na niego, znaczącym wzrokiem. Brunett tylko pokiwał głową po czym wrócił do patrzenia się w drogę przed nami.
*30minut później, pokój Shanazz*
-Straciłem ja. -Zayn kolejny raz zwalił rzeczy z mojej komody, szkło leżało wszędzie a pod drzwiami stal Harry na wypadek gdyby brunet zachowywał sir niepokojąco.
-Nie prawda. -Zaprzeczylam próbując go uspokoić, jego oczy były wypełnione bólem. Cierpial. -Ona musi dojść do siebie, Melody cię kocha Zayn. -Probowalam załagodzić cala sytuacje.
-Dlaczego zawsze jesteś taka pozytywna. -Warknął, przybliżając swoja twarz do mojej. Moja klatka piersiowa unosila się w gore i dol w szybkim tepie. -Jesteś taka dobra. -jeknal po czym ucałował mój policzek. -A to za bycie dobra przyjaciolka. -Uśmiechnął się po czym wyszedł z pokoju. Moje poliki zalały rumieńce, a ja zastanawiałam się chwile nad zaistniala sytuacja.
-Wyjdzie z tego, gorzej ze mną. -Harry wyrwał mnie z zamysłem podchodząc bliżej mnie.
-Słucham? -Zdezorientowana wreszcie się odezwalam.
-Zmieniasz mnie Shanazz. -Harry lekko przygwozdzil mnie do ramy łóżka. -A jedyna osoba kktora ostatnio mogła to zrobić to.. -przerwał.
-To kto? -Z zaciekawieniem spojrzałam w jego zielone tęczówki.
-nikt. -warknął łapczywie łapiąc moje nadgarstki, syknelam by okazać swoje niezadowolenie. Harry lewa ręką odgarnal moje włosy z ramienia, po czym spojrzał z grymasem na pokaznego siniaka widniacego na mojej szyi. Lekko przycisnal swoje usta do siniaka oddając przy tym uroczy ciepły pocałunek, -przepraszam. -Wyszeptał po czym zlaczyl nasze palce.
-Nie ma za co. -jeknelam uśmiechając się.
-Zadalem ci bol. -syknal. -Ale gdyby nie to, nie przekonalabym sie do ciebie. -Poglaskalam go po czole wewnetrzna strona kciuka odgarniajac przy tym jego niesforne loki.
-Chyba cię kocham. -Wyszeptał kładąc głowę w zagłębienie mojej szyi.
-Ja ciebie chyba też. -zasmialam się bawiąc się jego lokami, staliśmy chwile w uścisku. Momentalnie pisnelam gdy Harry spuscil swoja dłoń i scisnal mój pośladek. -Harry. -Surowo rzeklam na co on dalej stal nieruchomo. -Harry, muszę wsiąść prysznic. -Westchnelam na co on poluznil swój uścisk dając mi przy tym miejsce do przejścia. Delikatnie zajęłam jego ręce ze swojej talii po czym ruszyłam w stronę łazienki, porozrzucane szkło nie ułatwiało mi tego no ale cóż.
-Będę czekał na dole. -Zielono oki poinformował mnie po czym zniknął za framugą drzwi.
*perspektywa Harrego*
-Jesteście cali? -Zwróciłem sie do wszystkich którzy siedzieli w salonie, Melody leżała bezwladnie na łóżku wciąż trzymając za rękę Zacka.
-Jest spoko stary, Robins załatwiony a jego kolesie nie będą nam przeszkadzac. - Liam westchnal.
-Myślę ze najwyższą pora zebys opuścił nasz dom. -Warknalem w stronę Zacka, zaciskając pies i by nic mu nie zrobić.
-Nie. -Melody wybelkotala.
-Zamknij się. -Syknalem w jej stronę. -Sluszales? -powtorzelam na co Zack posłusznie wyszedł z domu a ja zaraz za nim, gdy znaleźliśmy się poza domem przygwozdzilem go do muru który ogradzal nasz dom.
-Nie waz się przylazic tu kolejny raz, juz raz skrzywdziłeś Melody a ja nie chce żeby to się powtórzyło. -Warknalem.
-Chce ja chronić. -Wybelkotal.
-W takim razie zapraszam za tydzien. A teraz wypierdalaj gnoju. -Odsunalem się od niego po czym pozwoliłem mu odejść, dokładnie wiem jak skrzywdził Melody gdy była mala. Nie chce by ten chuj znów skrzywdził ta dziwke.
Powoli udałem się do domu, w salonie Zayn rozmawiał z Melody wiec udałem się do pokoju Shanazz.
-Shan? -Dziewczyna wychyliła glowe zza drzwi łazienki uśmiechając się do mnie. -Uważaj na szkło. -Surowo ostrzeglem udając się na jej łóżko, dziewczyna po chwili leżała kolo mnie.
-Ładnie pachne? -Wyrwała mnie zzamyslen
-Nowe perfumy? -Ucalowalem ja w czolo. -Szampon gluptasie. -Zasmiala się przykrywając się kołdra. Szybko zdjąłem spodnie i skarpetki, po czym przeciagnalem przez szyję swoja nowa koszulkę i położyłem się obok brunetki.
-Dobranoc księżniczko. -objalem ja w talii po czym zamknąłem swoje oczy. Zanim się zorientowałem, juz byłem pogrążony w głębokim snie.
Biedny Zayn :( Ale rozdział świetny :) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuń