*Perspektywa Shanazz*
A więc to właśnie stąd odlatywałam 5 lat temu, chcąc czy nie chcąc musiałam wyprowadzić się z Londynu do Hiszpani. Ojciec znalazł tam dobrą pracę, a mama mogła spokojnie prowadzić dom. Nie przelewało nam się, nigdy nie miałam drogich ciuchów nie chodziłam jak inne dziewczyny po sklepach. Byłam po prostu zwykłą dziewczyną która musiała pogodzić się ze swoim losem. Przerwałam swoje rozmyślenia zabierając walizkę i przechodząc przez tłum ludzi, szukałam wysokiej blondynki z przyjaznym wyrazem twarzy. Zanim się obejrzałam usłyszałam głośne wołanie.
-Shana! -Dopiero po kilku sekundach zobaczyłam dziewczynę która machała do mnie ręką, gdy już podeszłam bliżej mocno mnie uściskała ścinając mnie wzrokiem.
-Jak minęła podróż? -Blondynka chwyciła moją rękę prowadząc mnie do dużego czarnego samochodu.
-Nawet spokojnie, ale i tak nigdy nie polubię jedzenia które rozdają w samolocie. -Wzdrygnęłam się na myśl o tym obrzydlistwie, dziewczyna uśmiechnęła się i wsiadła do samochodu z tyłu. Powtórzyłam je czyn po czym zapięłam się pasem.
-Stęskniłam się za tobą. -Dziewczyna ucałowała mnie w policzek włączając swój telefon.
-Ja za tobą też. -Uśmiechnęłam się. Melody moja najlepsza przyjaciółka od dziecka, zawsze robiłyśmy wszystko razem. Nie było mowy o tym żeby ktoś albo coś na rozdzieliło, byłyśmy jak takie papużki nierozłączki wszędzie i zawsze chodziłyśmy razem. Melo, bo tak ją nazywałam była bogatą uśmiechniętą dziewczyną. Nie lubiła pakować się w kłopoty, zazwyczaj omijała sytuację w których wyczuła coś niebezpiecznego była taką moją grzeczną uczynną przyjaciółką.
-jesteśmy. -dziewczyna wysiadła z samochodu ciągnąc mnie za rękaw od kurtki. -Możesz zanieść te walizki do mojego pokoju, dzięki. -Postukała swojego kierowcę w ramię i wbiegła ze mną do domu, od razu popędziła do kuchni stawiając wodę na herbatę.
-zielona. -Odpowiedziałam wyciągając swój telefon.
-Dalej masz tego grata? -Melody popatrzała się na moją rękę w której trzymałam swój stary telefon.
-Daj mi pieniądze Melo, to będę mieć Iphona. -Zaśmiałam się po czym pokazałam jej dwa palce na znak pokoju, dziewczyna pacnęła się w głowę po czym zalała herbatę wrzącą wodą.
-Wiesz gdzie wszystko jest Shana, ja muszę pojechać do mamy prosiła mnie bym coś załatwiła. Zresztą już jest dość późno więc pewnie pójdziesz spać, Garry postawił twoje walizki w moim pokoju ja muszę iść. Pa kochanie. -Cmoknęła mnie w policzek wybiegając z domu. Szczerze? Nie zdziwiło mnie to, Melo zawsze była zabiegana zresztą to było w niej całkiem fajne. Przynajmniej nigdy się nie nudziłyśmy. Po wypiciu herbaty poszłam się rozpakować, wszystkie ciuchy wyłożyłam do szafy która została tu wniesiona specjalnie dla mnie. Następnie się umyłam i w swojej pachnącej piżamie wskoczyłam do łóżka, jutro pierwszy dzień w Londynie. Ciekawe co Melo wymyśliła, zamknęłam oczy a po chwili zanurzyłam się w głębokim śnie.
super <3
OdpowiedzUsuń