*perspektywa Shanazz*
-Słucham?! -Wrzasnęłam spoglądając na Zayna i Melody, -To są jakieś żarty?! -Zakłopotana podniosłam się z kanapy, podnosząc swoje włosy do góry. Melo miała spuszczoną głowę a Zayn zawiesił zdziwiony wzrok na mojej szyi jego oczy były lekko przymrużone, a usta ściśnięte w prostą linię. Szybko opuściłam włosy a chłopak się zaśmiał, dopiero wtedy blondynka podniosła wzrok na mnie i z zaciekawieniem patrzała się nie wiedząc o co mu chodzi.
-Zabiję was. -Mruknęłam pod nosem wskazując palcem na ich dwójkę, -I nawet nie próbujcie mi w tym przeszkodzić. -Zmrużyłam oczy, spowrotem opadając na kanapę, chłopak się zaśmiał a Melody zmieszana całą sytuacją wstała by mnie przytulić. Odsunęłam się kierując do niej karcące spojrzenie, wiedziałam że zadaje jej ból. Ale jedyne o czym teraz myślałam to ogromna malinka na mojej szyi którą widział Zayn, wiedziałam że ma zamiar powiedzieć to blondynce. Skierowałam w jego stronę znaczące spojrzenie i skierowałam się do swojego tymczasowego pokoju, usiadłam na łóżku po turecku i czekałam aż sylwetka bruneta wychyli się zza drzwi. Nie musiałam czekać długo po chwili sylwetka chłopaka pojawiła się przed moimi oczyma, cicho zamknął drzwi po czym zwrócił się w moją stronę, -Chciałabym. -Przerwał mi. -Nie powiem nic Melody, ale jeżeli Harry dotknie cię wbrew twojej woli. Powiedz mi. -Włączyła się opiekuńcza strona Zayna, nie miałam pojęcia czy tak samo traktuje Melo czy może jest tylko taki w stosunku do mnie.
-Dzięki. -Niepewnie odezwałam się, przesuwając się jak najdalej od Mulata.
-Skrzywdził cię? -Chłopak zapytał.
-Jeżeli to można nazwać skrzywdzeniem. -Jęknęłam ukazując mu siniaka w zagłębieniu mojej szyi, chłopak uśmiechnął się kierując się ku drzwi. -Dobranoc. -Rzucił zostawiając mnie samą w pokoju. Bez zastanowienia wdrapałam się pod kołdrę zamykając oczy, zasnęłam.
*perspektywa Melody*
-Niall czy ty na pewno wiesz gdzie idziemy? -Spytałam
-Zaufaj mi skarbie, mój irlandzki nos mówi mi że gdzieś tu są jagody. -Odpowiedział Horan, po czym odwrócił się sprawdzając czy nadal jestem za nim.
-A mój w 1/4 Irlandzki, 1/2 Angielski 1/4 Francuzki nos mówi mi że idziemy w złym kierunku.
-No widzisz bo to trzeba mieć 100% Irlandzki nos. -Zaśmiał się po czym wręczył mi swoją bluzę. -Masz będzie ci cieplej. - Uśmiechnęłam się do niego po czym założyłam jego bluzę nie dawno wyszliśmy z jeziora więc było mi strasznie zimno, byłam w baaaardzo skąpym stroju kąpielowym w kolorze czarnym. Innego nie wzięłam a ten został u Zayna kiedy ostatnio razem się kąpaliśmy. Szliśmy przez cały las ,tylko po to żeby zrobić sobie piknik, Tomlinson wyszedł z wody przed nami o jakaś godzinę i przyszykował nam wszystko na jakiejś polanie, problem tylko w tym że nie wspomniał nam gdzie.
-Niaaaaalll, nogi mnie bolą, idę na bosaka a szyszki nie należą do miękkich. -Niall jęknął z wyrzutem po czym wziął mnie na barana, cieszyłam się jak małe dziecko, lubiłam być u kogoś na baranach, Zayn wolał kiedy wisiałam mu z przodu jak mała panda, mój tata żebym siedziała mu na ramionach.Ostatnią osobą która mnie nosiła na baranach był ... Harry. Na myśl o jego pocałunkach, dotyku na nowo przeszedł mnie dreszcz, potrawie wybaczyć wszystko ale jeśli ktoś mnie uderzy jest już u mnie skreślony, ale kiedy ktoś mnie pobije nienawidzę go. Łzy same napłynęły mi do oczu kiedy pomyślałam o bólu który mi zadał. Z moich rozmyśleń wyrwało bliskie spotkanie mojego tyłka z ziemią, ewidentnie dotarliśmy już na miejsce a Niall postanowił pozbyć się zbędnego balastu w mojej osobie.
-Dupek. -Powiedziałam z żalem Niall szybko ze śmiechem się do mnie odwrócił ,wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać, kiedy już otrzepałam się z piachu zauważyłam biały puchowy kocyk na którym siedział mój przyjaciel a mianowicie Louis Tomlinson, nazywany inaczej Tommo. Wokół niego znajdowało się wiele pyszności , a on sam podpierał się łokciami w pozycji leżącej, chwile potem Niall zarzucił mnie na ramie jak myślimy zdobycz i zaczął się kręcić.
-Puść mnie debilu! Puść! -Mówiłam śmiejąc się nie miłosiernie. -Proszę Niall! -
-A dasz mi buziaka? -Powiedział całkiem serio. Niall jest moim najlepszym przyjacielem nie mam nic przeciwko tuleniu go, dawaniu mu buziaków ani kąpaniu się z nim w skąpym ubraniu, znamy się dobre 2 lata, ale połowę naszej znajomości prawne zapomnieć, to w tedy zostałam pobita do nie przytomności...
-No dobra, ale mnie postaw. Niall mnie postawił a ja ciągle się śmiejąc zarzuciłam mu ręce na szyje i dałam mu buziaka w jego śliczne usta, po czym usadowiłam się koło Tommo opierając się o jego klatkę piersiową, wzięłam w ręce miseczkę z orzechami w czekoladzie, co druga lądowała w ustach Louisa a druga w moich, Niall usiadł naprzeciwko nas opierając się o drzewo. Tomlinson spojrzał znacząco na Horana , a ten wyjął zza drzewa zgrzewkę mojego ulubionego piwa, nie pijam go za często ze względu na moją słabą głowę ale tym razem nie odmówię Irlandczyk szukał przez chwile otwieracza, ale gdy wreszcie go znalazł otworzył 6 butelek z chmielowym napojem, wręczył po dwie każdemu z nas. Stuknęliśmy się butelkami i już po chwili wypiłam pół butelki jednym duszkiem.
-A piwo dla nas? -Usłyszałam znajomy głos. Oboje z Louisem odwróciliśmy się do tyłu, stało za nami 8 facetów, każdy z nich bez koszulki i w czarnych spodenkach. Rozpoznałam w śród nich Robinsa, z którym spotkaliśmy się wtedy z Zaynem w galerii sztuk pięknych, mięśnie Louisa naprężyły się i chwycił moją rękę Niall trzymał rękę na kieszeni z pistoletem.
-Jesteście na naszym terenie i dobrze o tym wiecie! -Powiedział Robins.
-Melody kiedy policzę do 3 zaczniesz uciekać jak najszybciej możesz, do domu. Raz. -
-A kogo ja tu widzę dziewczyna Malika, no no powiedziałem mu że będziesz moja. - warknął Robins.
-Dwa... -Niall powoli wyciągał pistolet.
-Zerżnę cię jak jeszcze nikt. -Robinson zbliżał się do nas i już wyciągał rękę w kierunku mojej brody.
-Trzy! Biegnij Melody! - Jak na zawołanie wszyscy mężczyźni którzy znajdowali się w tym miejscu wyjęli broń, Louis wstał a razem z nim ja, spojrzałam na Robinsa pokazałam mu środkowy palec i ile sił w moich długich nogach biegłam przed siebie, w tle słyszałam dźwięki strzelaniny, bałam się odwrócić do tyłu , bałam się że biegną za mną. W końcu to zrobiłam, nie myliłam się biegli za mną, było ich 4, stopy zaczęły mnie palić, wiedziałam że sączy się z nich krew ponieważ w biegu nadepnęłam na butelkę z piwem Nialla, która rozbryzła się zostawiając odłamki w mojej lewej stopie. Biegłam dalej chodź kończyły mi się siły , usłyszałam krzyk Nialla a po chwili wrzask Louisa.
-Niall...Tommo...-Wyszeptałam cicho, po czym padłam na ziemie, z moich oczu lały się łzy. Mężczyźni byli coraz bliżej, słyszałam ich, ile sił zaczęłam się czołgać, ale nie doczołgałam się nawet 10 metrów kiedy czyjeś nogi rozstawiły się po moich obu stronach bioder, ktoś pociągnął mnie za włosy do góry, z moich ust wydobył się jęk bólu.
-Nadal masz zamiar mi uciekać mała szmato? A gdy skręcę ci twoją piękną kosteczkę nadal będziesz taka szybka-
-Nie! Nie proszę. -szlochałam.
-Zamknij się -Zostałam obrócona na plecy, tak że patrzyłam w szare bez życia oczy mężczyzny który wcześniej ciągnął mnie za włosy miał nieśmiertelnik z napisem Theo ,najwyraźniej było to jego imię,
-Proszę. -Moje słowo miała na celu skruszyć jego serce lecz w zamian za to dostałam pięściom w twarz z mojego nosa krew lała się małymi strużkami, zawsze byłam bardzo wrażliwa, moja babcia powtarzała odkąd byłam mała, że ja nie mogę rodzić dzieci ponieważ skończyło by się to dla mnie zgonem. Bezradnie przyglądałam się jak dwaj mężczyźni trzymają moje ręce, kolejny lewą nogę a Theo trzyma w dłoniach moją stopę policzył do trzech i wykręcił ją w nie naturalny sposób, zaczęłam nie miłosiernie krzyczeć a przed moimi oczami robiło się ciemno.
-Zayn! Zayn ratuj! -Drugi raz dostałam w twarz
-Zayn. -Stało się, ból był zbyt silny, straciłam przytomność, a moim ostatnim słowem które wypowiedziałam było Zayn.
*Perspektywa Shanazz*
-Co?! -Wrzask Zayna rozniósł się po całym salonie, zasłoniłam ręką usta by nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
-Nie mogliśmy nic zrobić, stary. Ich było po prostu za dużo. -Louis rzucił trzymając się za zranioną rękę, Niall już dawno spał jak tylko wpadł do domu po prostu wszedł do pokoju i się w nim zamknął.
-Nie wierzę, czy ty człowieku wiesz co oni jej kurwa mogą zrobić?! -Frustracja Zayna sięgnęła zenitu, Louis widząc to ulotnił się z pomieszczenia w szybkim tempie. Podeszłam do niego i stanęłam tak by zobaczył moją twarz, chłopak spojrzał na mnie po czym wtulił się w zagłębienie mojej szyi.
-Nie zdołałem jej ochronić. -Wyjąkał.
-Nigdy nie zmienimy tego co było, i przeminęło Zayn. -Pogłaskałam go po głowie po czym odsunęłam się od niego. -Ale zawsze mamy wpływ na jutrzejszy dzień. - Uśmiechnęłam się delikatnie, widząc jak Liam wchodzi do domu.
-Zayn? -Chłopak widząc nasze zakłopotanie odezwał się. -Dostałem telefon od Robinsona, nie wygląda to dobrze. -Brunet od razu obrócił się do chłopaka.
-Co mówili. -Spytał.
-Mamy ich znaleźć, a potem dobijemy targu. Oni chcą kasy stary. -Liam odpowiedział podając mu walizkę, chłopaki już po 30 minutach byli gotowi.
-Zaraz! A ja? -Zapytałam oburzona.
-Ty? -Liam się zaśmiał, a ja skrzyżowałam ręce na piersi. -Ok. Harry! -Te słowa wybiły mnie z rytmu. Liam zabiję cię, już po 5 minutach chłopak z burzą loków na głowie zszedł z góry na dół.
-Shanazz się nudzi, zabierz ją gdzieś. -Powiedział po czym zostawił mnie samą z tym, tym.
-Idź na górę i włóż coś seksownego. -Rozkazał.
-Nie. -Stanęłam przy sofie patrząc się jak zamyka drzwi suwakiem.
-Co? -Zdziwiony zbliżył się do mnie, łapiąc mój nadgarstek.
-Powiedziałam że nigdzie z tobą nie jadę. -Nie minęło 5 sekund od wypowiedzianego słowa, a ten sam ból przeszedł moje ciało. Zostałam przyciśnięta do ściany a ucisk na moim nadgarstku zwiększył się, chłopak odgarnął moje włosy po czym złożył kilka mokrych pocałunków na mojej szyi jego usta powędrowały do siniaka z wczoraj. Zaczął odnawiać malinkę którą zrobił mi podświadomie.
-Proszę. -Wyjąkałam próbując się wydostać z jego uścisku. -Proszę, Harry. -Pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy. -Pojadę z tobą. -Przestał.
-Słucham? -Jego usta wciąż były przywarte do siniaka.
-Powiedziałam że z tobą pojadę. -Wypuściłam powietrze które w sobie trzymałam gdy chłopak lekko odsunął się od mojego ciała.
-Masz 5 minut. -Poinformował mnie, szybko wbiegłam na górę zamykając za sobą drzwi szukałam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Niestety.
Yeah! 4 Rozdział :) Pamiętajcie że możecie znaleźć Shanazz i Melody na Facebooku oraz Twitterze, a jeżeli chcecie założymy im także Ask.Fm :) Prosimy o szczere komentarze, i pozdrawiamy dziewczynę która nie czytając naszego bloga stwierdziła że wszystko co piszemy jest skopiowane z Dangera. Kochamy was i prosimy o komentarze. Cześć x
oo jestem pierwsza :D Boski i jeszcze raz boski <3 <3. Macie talent :) Czekam na kolejny rozdział :D Buziaczki :D
OdpowiedzUsuńBędzie jutro a jak nie to zabije Natalie
UsuńŚwietny <3 codziennie tu zaglądam i sprawdzam czy nie został dodany nowy rozdział :) Pozdrowienia :** Czekam na kolejny rozdział <3
OdpowiedzUsuńO jejku dziękuję to słodkie nawet nie wiecie ile taki komentarz dla mnie i Natali znaczy aktualnie pisze na telefonie dlatego to długo trwa przepraszam
Usuńsuper rozdział czekam na nowy
OdpowiedzUsuń